
W latach 60 XX wieku książki samopomocowe zajmowały w księgarniach amerykańskich przeciętnie jedną półkę. Dziś jest to ogromna sekcja z niezliczoną liczbą pozycji. W ostatnim czasie największą karierę zrobił "Sekret" (2006) Rhondy Byrne australijskiej producentki i scenarzystki telewizyjnej. Sekret, do 2008 roku sprzedał się w prawie 6 milionach kopii.
Czym jest więc ten tajemniczy sekret, po którego poznaniu życie ludzi całkowicie się zmienia. Otóż jest to zjawisko nazwane przez autorkę jako "law of attracion" czyli prawo przyciągania. Wyjaśniane jest ono w następujący sposób: każdy człowiek jest wielkim magnesem, który oddziałuje na Wszechświat poprzez emisje myśli. Mają one pewną częstotliwość, przez co przyciągają zjawiska o podobnej częstotliwości. W rezultacie nasze myśli przekuwają się na rzeczywistość.
Twierdzi się, że prawo to rządzi światem. To ono odpowiada za sukces lub porażkę, szczęście lub jego brak, chorobę czy zdrowie.
Podsumowując, można prawo przyciągania przedstawić w następujący sposób:
Myślisz pozytywnie - wysyłasz pozytywne wibracje do Wszechświata, który sprawia, że wszystkie Twoje marzenia i ambicje zostaną spełnione
Myślisz negatywnie - w odpowiedzi na to Wszechświat będzie działał na Twoją niekorzyść i będzie tylko gorzej.
Sekret tej książki to tak naprawdę stara idea myślenia pozytywnego i jego wpływu na życie człowieka. Co więc zdecydowało akurat sukcesie "Sekretu"? Bez wątpienia jest mistrzowskie połączenie marketingu oraz mistycyzmu. Już na samym wstępnie książki dowiadujemy się, że poprzez czytanie tej książki zaliczmy się do elitarnego grona wybrańców, min. obok Einsteina, Edisona Platona znających Sekret. Świadomość ta ma dawać poczucie wyjątkowości. A kto nie lubi się czuć wyjątkowy? Następnie zapoznajemy się z ideą "prawa przyciągania" w atmosferze niemalże okultyzmu. Prezentowana ona jest poprzez wypowiedzi filozofów, metafizyków, psychologów, wizjonerów . Na koniec dostajemy prostą receptę na życie, która sprawi, że wszystkie nasze troski znikną.
Zawsze uważałam, że to jak i co o sobie czy świecie myślimy na ogromny wpływ na jakość naszego życia. Działa na trochę na zasadzie samospełniającej się przepowiedni: uważam, że nic w życiu nie osiągnę, więc się nie staram, ergo: nic w życiu nie osiągam. Dlatego jestem zwolennikiem stosowania metod, które wzmacniają pozytywne myślenie.
Mam natomiast szereg zastrzeżeń do tez postawionych w "Sekrecie". Moja największa obawa wynika z tego, że ludzie mogą zbyt poważanie potraktować tą książkę.
Jeśli zaczniemy wierzyć, że my sami jesteśmy odpowiedzialni za wszystko co nas w życiu spotyka, to może prowadzić to do niebezpiecznych rezultatów: obwiniania ofiar wszelkiego rodzaju przestępstw za to, co je spotkało, osób chorych za ich stan, Żydów za holokaust itd. Taki sposób myślenia może doprowadzić do zdjęcia winy z oprawcy i przypisania jej ofierze. Inne zagrożenie to pominięcie czynników biologicznych kształtujących człowieka. Jeśli ktoś ma problem z nadwagą, to zgodnie z "prawem przyciągania" wystarczy, że będzie pozytywnie myślał a kilogramy "zwalczą się same", bez względu na genetyczne predyspozycje. Dodatkowo uważam, że myśl zawarta w "Sekrecie" zwalnia ludzi z odpowiedzialności za własny los: Nie trzeba pracować, starać się - wystrczy pozytywanie myśleć i sukces sam zapuka do Twych drzwi. Pozytywne myślenie na pewno jest ważnym elementem sukcesu, zaraz obok ambicji, pracowitości, wysiłku, pomysłowości. Mocną przesadą moim zdaniem jest jednak twierdzenie, że leży ono u podstaw wszelkich zjawisk rządzących światem.
Sukces sekretu na pewno uświadamia nam jedno: życie często jest trudne, a ludzie poszukują, chcą odpowiedzi jak żyć, by żyć dobrze. Nie ma jednego przepisu na szczęśliwe życie, wbrew temu co twierdzi "Sekret", a wprowadzanie czytelników w błąd może czasem przynieść więcej szkody niż pożytku.